Wierzchem na mustangu

ford mustang goly

Masz rozrysowany plan. Przystępujesz do dzieła. Kupujesz samochód. Wiesz dobrze, że tylko tracisz pieniądze, bo i tak go wybebeszysz. Kupujesz „nowy” silnik, skrzynię biegów, zawieszenie, układ kierowniczy, ogólnie wszystko. Przystępujesz do pracy. Po kilku/kilkunastu tygodniach/miesiącach masz zabawkę swoich marzeń. Ale ciągle nie możesz odżałować kasy przeznaczonej na zakup tamtego nowego, całego auta.  Właśnie dla takich pasjonatów (a raczej teamów) Ford przeznaczył Mustanga. Za kilka tysięcy USD otrzymamy świeżutką, pachnącą farbą karoserię. O wszystko inne troszczy się klient. Czy zechce przerobić dzikiego konia na łykacza ¼ mili, czy monster car, to obojętne. W ramach bycia dobrym wujkiem, Ford może dorzucić specjalistyczne rodzaje wnętrza do szkieletu, spełniające konkretne specyfikacje do sportów motorowych. Aha, niestety, nie każdy będzie mógł nabyć wybebeszonego Mustanga – karoseria nie posiada numerów seryjnych, więc tylko teamy sportowe mogą go zakupić (teoretycznie).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: