Lamborghini Gallardo LP 550-2 Valentino Balboni

Taką pracę jak ta, każdy chciałby mieć . I cieszyć się tak wielkim szacunkiem, aby swoim nazwiskiem promować najnowsze „dziecko” producenta, twojego pracodawcy to już niewyobrażalny sukces. A wielu z nas marzy, by zamienić się z nim na pracę choćby na jeden dzień, na godzinę. Valentino Balboni. Człowiek ten, od lat będący kierowcą testowym Lamborghini będzie desygnował swoim nazwiskiem pierwszego od lat tylnionapędowego potwora z Sant’Agata.

Reklamy

Mocniejszy KTM

KTM Xbow

Lubisz szybkość, ale brakuje ci kasy na Ferrari czy Lamborghini? No to masz problem. Zawsze możesz kupić Porsche, ale pamiętasz jak skończył Hank Moody… Ale jeśli jesteś odważny, zawsze możesz zakupić „lekko” wzmocnionego KTM’a X-BOW. Tak, KTM. Nie przewidziałeś się. O tym, że produkują samochody powinieneś już wiedzieć. Przepraszam, zagalopowałem się. Nie samochody, tylko samochód. A teraz ABT wzmocniło już i tak potężny silnik drzemiący w zazwyczaj pomarańczowym pojeździe. Dwulitrowe TFSI od Volkswagena zostało wzmocnione do 300 koni mechanicznych. Taka moc w połączeniu z niewielką masą KTM’a, która wynosi zaledwie około 700 kilogramów zapewni gigantyczne emocje nawet u stoika. Przyśpieszenie zostało „poprawione’ z doskonałych 3,9 sekundy na idealne trzy i pół. Jest to wynik lepszy od Pagani Zondy C12, SLR-a czy Lambo Murcielago . Może komfort jest mniejszy, ale ile kasy zostanie w kieszeni. Tym bardziej warto, bo X-BOW stuningowany przez ABT zachowa gwarancję…

Gallardo LP560-4 bez dachu

lamborghini-gallardo-spyder-44

Co jest żółte, szybkie i nie lubi Ferrari? Przepraszam, bardzo szybkie. Jeśli celujecie w Porsche GT/GT3/TURBO to jesteście w błędzie. Tym razem chodzi o Lamborghini Gallardo LP 560-4. I to nie w zwykłej wersji, acz dla ludzi lubiących wiatr we włosach. LP 560-4 Spyder posiada doskonale znaną dziesięciocylindrową jednostkę o pojemności pięciu i dwóch dziesiątych litra. Po zabiegu zwiększającym „przewiew” autko schudło aż 20 kilogramów. Może to nie jest wartość szczególnie imponująca, lecz na auto ważące ok. 1700 kilogramów każdy szczegół cieszy. Aha, dwie setki na prędkościomierzu pojawiają się w czasie, który satysfakcjonował posiadaczy diesli jeszcze kilka lat temu – nieco ponad 13 sekund… A oto kilka fotek Spyder’a

RWD Lambo…

Gallardo Lp550 2

No wreszcie. Po tylu latach pojawia się coś na co (chyba) wszyscy czekaliśmy. Po co napęd na cztery koła i płynne pokonywanie zakrętów? To nie jest rodzinne kombi, które ma ciebie i twoich bliskich dowieść w góry zimą. To nie jest samochód, którym każdy będzie pokonywał zakręty tempem pana Tajemniczego Stiga czy Michaela Schumachera. Wreszcie agresywny wygląd będzie wymagał zdolności poruszania się beż wsparcia przednich łap. A co wygląda agresywniej od Lamborghini Gallardo? Tylko Gallardo LP550.  Jak wieść gminna (internetowa?) niesie producent z Sant’Agata ma wdrożyć do LP550-2, czyli tylnionapędowe Gallardo. Więc tył auta będzie nieposłuszny jak pies Osboure’a . Utrzymać całe stado 550 koni to zadanie dla herosa. Tak więc, pewna pani, która kocha róż będzie musiała odpuścić tą wersją. Może i dobrze…

Gallardo LP550 2 picture1

Przydługie dywagacje autora….

Downsizing. Słowo to magicznie powraca. Może nie magicznie ale jakoś mimo wszystko przypomina bumerang. A my, jako odbiorcy tego co wielcy producenci rzucą nam łaskawie śledzimy doniesienia dotyczące zmniejszania. Jeszcze niedawno wydawało się nam, że jesteśmy skazani na gigantyzm. Przy premierze Volkswagena Polo wszyscy popadli w zachwyt/popłoch że osiągnął on rozmiary Golfa, tyle że pierwszej generacji. Albo fakt, który zaobserwowałem dziś na ulicy. Mimo dość obfitej ulewy pewna młoda kobieta sprawnie prowadząc przerośnięte Audi Q7 i siedząc jakieś 80/90 centymetrów nad zatłoczoną (korkami) ulicą, jak gdyby nigdy nic kontynnuowała mejkap,  mimo że zapaliło się zielone światło i ruszyła dopiero po popędzeniu jej przez jakiegoś dziadka w leciwym fiacie uno. Duże samochody jednak nie będą stanowić częstego widoku na naszych ulicach. Dominację zaznaczają coraz  popularniejsze małe auta, czy z racji że są bardziej ECO, czy po prostu z powodu niższej ceny. Downsizing nie dotyczy tylko silników, najczęściej uturbionych 1.4. Gdybym kilka lat temu powiedział że w miarę luksusowy i niewątpliwie duży samochód jakim jest Skoda Superb będzie miała pod maską silnik o tej samej pojemności co niegdyś 60- konna Astra, którą można było sprawnie wyprzedzić polonezem „Borewiczem” zostałbym uznany co najmniej za mało szkodliwego wariata.

opel-astra-I

Dziś nikogo się dziwi fakt, że Porsche, czy Lamborghini chcą mieć bardziej czyste i ekologiczne silniki. Jednak tak jak w przypadku Porszaka może zmienić to piękny, klasyczny dźwięk sześciocylindrowego boxera na coś podobnego, ale beż tej nutki historycznej. Nie znajduje to u mnie aprobaty. Komu szkodzi ta 1/5 energii uwalnianej do środowiska? Czy samochodów marki Porsche 911 jest tyle co Yarisów, czy Golfów? Zdecydowanie nie. Krocząc dalej ścieżką downsizingu można zauważyć że chociażby Rolls-Royce  postanawia wprowadzić do produkcji ostatni model koncepcyjny. Ghost czy jak wolimy go nazywać 200EX ma być czymś pomiędzy „powszednim” BMW 7, a bajecznym, jakby wyczarowanym, bajkowym Roysem Phantomem.

Rolls Royce 200EX Ghost

Nawet w sieci pojawił się konfigurator w którym możemy stworzyć własną, wymarzoną limuzynę. Pytanie brzmi: po co? Jeśli stać cię na Roysa, to tym bardziej możesz wysłać kogoś do salonu, fabryki, dyrektora R-R aby przyniósł ci polakierowane próbki metalu, czy skóry do wnętrza auta. Uważam , że brytyjski producent jest na tyle ekskluzywny, że nie musi się zniżać do poziomu Audi, BMW czy Hondy. Jednak robi to ponieważ moim zdaniem  są naciski ze strony niemieckich właścicieli. Co więcej, nie będę zdziwiony gdy na przykład w przyszłym roku do Ghost’a zostanie wprowadzona jednostka hybrydowa. Bo jakże tak światły producent nie będzie miał ekologicznego modelu. A wszak, nie do pojęcia byłby Phantom z jednostką powiedzmy półelektryczną. Rolls-Royce musi się liczyć z BMW, która posiada prawa do marki, co jest widoczne w planach wypuszczenia uroczego maleństwa Mini w specjalnej edycji desygnowanej dwiema wielkimi literami „R”.

mini_rolls_royce_edition

Jeśli nawet w Mini poczujemy się jak w autach, którymi zachwycali się wszyscy, nie wyłączając Lenina (który aż do śmierci przemieszczał się tylko w ostatnim znakiem kapitalizmu w Rosji) to downsizing jest bardziej groźny niż pożyteczny.

Wyścigowa terenówka

Fornasari Racing  Buggy

Potrzeba szybkości. To ona nam każe kupować sportowe samochody. A potem bawić się nimi na torze. Bo na drodze nie polecam. Specjalne miejsca do wyciskania z aut mocy, a z nas adrenaliny powstają po to aby na drogach nie było miejsca dla wariatów. Super osiągi, które gwarantują auta pokroju Ferrari czy Lamborghini. Jednak w dzisiejszych, mocno pokręconych czasach, gdy do Porsche i Jaguarów montuje się diesle a Jag ma modele przednionapędowe – nic mnie nie zaskoczy. Fornasari Racing Buggy to terenówka, która osiągami może zawstydzić niejeden supersamochód. 600-konny siedmiolitrowy silnik daje osiągi jak marzenie. Pierwsza setka pojawia się po niecałych 4 sekundach a maksymalny moment obrotowy wynosi 748 Nm. To doskonały wynik o autach o rozmiarze małej ciężarówki, bowiem wymiarami przypomina bardziej krowiaste Audi Q7 niż sportowe R8. Cena jest dość wygórowana (112000€), lecz nie wiadomo ile egzemplarzy powstanie. Pojazd wystąpi w najnowszej odsłonie filmu Transformers.

Dlaczego NIE warto kupować kabrioletu

Z cyklu „Złe osoby, za kierownicą dobrych samochodów”. Ostatnio pisałem o facecie, który posiada Ferrari F430 Scuderia i robi z siebie pośmiewisko, nie mogąc go odpalić. Tym razem przyszła pora na… kabriolety. Samochody bez dachu kupuje się głównie po to, aby w słoneczny dzień wyjechać na ulice i rozkoszować się słońcem. Gorzej, gdy nagle zacznie padać deszcz. W normalnym samochodzie (Tj. z twardym dachem), niestraszne są niesprzyjające warunki atmosferyczne. Co prawda kabriolety mają składane dachy, ale nie wszystkie. Na przykład Pagani Zonda Roadster, której dach wozi się z przodu samochodu, a do jego założenia potrzeba wojska. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku Murcielago Roadster. Jako, że jest to bardzo problematyczna czynność lepiej zmoknąć. W końcu, nie jesteśmy z cukru. No i co z tego, że wychodzimy na kretynów?