Hybrydowy supersamochód spod znaku gwiazdy

SLS

Jednak świat schodzi na psy. Bo, co innego można powiedzieć, kiedy potwierdzają się przypuszczenia dotyczące nowego Gullwinga  zasilanego jakąś alternatywą dla szlachetnej, wysokooktanowej cieczy? Czy nie jest bolesne, gdy nawet Mercedes sięga po hybrydę w świecie aut sportowych? A ma to się stać podobno już za sześć lat. Do co najmniej ładnego koncepta, który w wersji, nazwijmy to „normalnej” (czytaj – na benzynę) osiąga ponad 570 koni mechanicznych ma trafić ‘mała elektrownia” coś jest nie tak. Nawet jeśli podstawę tej czystej jednostki stanowią akumulatory litowo-jonowe i osiąga on moc równowartą sporo ponad pół tysiąca przyjaznych Gai koni. Co z tego, że ma nieustępować prędkością, przyśpieszeniem (podobno gorszym o 0,2 sekundy). SLS „mała elektrownia” ma posiadać układ odzyskujący energię przy hamowaniu, czyli taki jakby KERS. Jednak co zrobić, ekologia jest modna. Może nawet za bardzo…