• Kalendarz

    Wrzesień 2018
    Pon W Śr C Pt S N
    « Czer    
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
  • Liczba gości

    • 261 133 wejść
  • Najpopularniejsze wpisy

  • Reklamy

Egzotyki: Nissan GT-R

Duża część osób zarzuca mi, że nie poruszam tematów związanych z samochodami, skupiając się na bezsensownych błahostkach, jak np. marudzenie w nowym roku. Bzdura, przecież nie dawno narzekałem na to, że nowe samochody są nagminnie ścigane przez zielonych, a dawno temu pisałem swoje wrażenia z premiery nowej Laguny, która po roku od debiutu doczekała się już face liftingu. Jednak niestety, w tym wypadku nie pomoże nawet najlepszy chirurg plastyczny, bo Pierre był na rauszu. Podobnie jest z moją kolejną ofiarą złego projektanta – Shiro Nakamury, czyli Nissanem GT-R.Nissan-GT-RCi, którzy już spadli z wrażenia lepiej niech nie wstają, bo na podłodze jest zdecydowanie wygodniej. Dlaczego GT-R, a nie np. Ssang Young eRexton? A kogo interesuje jakiś koreański gniot, który ma na dodatek śmieszną nazwę? Historia tego samochodu sięga do lat 50-tych XX wieku, kiedy pojawił się model Skyline, który rozwijał się przez długi okres czasu i doszedł do miana kultowego. Chociaż, gdyby ktoś mnie zapytał o dowolny japoński samochód sportowy, to podałbym Toyotę Suprę albo Hondę S2000, ale Skyline? Pierwszy raz zetknąłem się z nim oglądając film „Za szybcy, za wściekli” i zetknąłem się z nim tylko i wyłącznie dlatego, że padła jego nazwa w czasie pościgu. Produkcja Skyline’a R34 została zakończona w 2002 roku, ale sprytni Japończycy już w 2001 roku przedstawili następcę, który prezentował, jak będzie wyglądać Skyline XXI wieku. W 2005 roku przedstawiono drugą wersję koncepcyjną, GT-R Proto, która prezentowała 70-80% właściwego GT-Ra. I ta wersja od początku była brzydka jak noc. Dość dziwna, momentami kanciasta linia nadwozia, typowa dla amerykańskich samochodów. Dalej mamy brzydkie światła przednie i spojler z tyłu, który zbytnio nie pasuje do nadwozia. I ten przedni zderzak, który jest co najmniej niedopracowany. Jedynie światła z tyłu są ładne, ale to ciągle za mało. Z aspektu wizualnego oczywiście, bo jednak GT-R przebił wszystkich, kiedy to wyjechał na najbardziej ekscytujący i przepełniony tor samochodami, czyli Nordschleife.

Stał się prawdziwy cud, ponieważ brzydkie kaczątko wyjechało sobie spokojnie na 21km cholernie trudnej trasy i co zrobiło? Przejechało jedno okrążenie szybciej, niż Porsche 911 Turbo. Seryjny model GT-Ra potrzebował 7 minut i 29 sekund na pokonanie tejże trasy. Oczywiście w Vaterlandzie zawrzało, bo to niemożliwe dla małych, niemieckich móżdżków, aby Nissan był lepszy od Porsche. I związku z tym Porsche wzięło jeszcze raz na tor GT-Ra i dodatkowo GT2, dając je w ręce… dziennikarzy. W takim „profesjonalnym teście” Nissan był wolniejszy o blisko pół minuty, a Porsche wyciągnęło 7:49. Jednak kogo to „lepsze porównanie” obchodzi?

Nissan-GT-R_2GT-R ma 480KM, wyciągnięte z silnika 3.8 V6 twin turbo, który profesjonalnie nazywa się VR38DETT. Dobre hasło do zabezpieczenia komputera. Dla porównania, Jankesi potrzebują silnika o pojemności większej niż 6 litrów, aby uciułać chociaż 400KM. Wśród innych danych technicznych można napomknąć, że Nissan przyśpiesza do 100km/h w czasie ok. 3,7s, leci maksymalnie 310 km/h, ma napęd na cztery łapy, 6-biegową skrzynię biegów z dwoma sprzęgłami, które zapewniają to, że szybciej zmienia się biegi oraz – prawdziwe cacuszko – zaprojektowany przez Polyphony Digital wielofunkcyjny wskaźnik wszystkich możliwych informacji, jakie można chcieć w samochodzie. Począwszy od normalnego czasomierza czy informacji o spalaniu paliwa, przebiegu samochodu przez informacje, które dla większości osób będą niezrozumiałe, czyli siła przeciążeń (W tym podłużnych i poprzecznych (?!)), turbodoładowanie, rozłożenie momentu obrotowego, kąt skrętu kierownicy, procentowe informacje o wciśnięciu pedału hamulca czy gazu i jeszcze tuzin innych, które powodują silne bóle głowy.

Nissan-GT-R_3Atak migreny może spowodować również informacje, że Nissan autentycznie ma tylne fotele, jednak przestrzeń tam, jest tak mikroskopijna, że jedyna rzecz jaka się tam zmieści, to właśnie środki przeciwbólowe. Szczególnie przydatne dla twojej żony, gdy dowie się, że nie masz zamiaru kupywać Porsche, ale właśnie złożyłeś zamówienie na swój własny model Nissana GT-R, który kosztował cię tylko 370 000zł, bo zamówiłeś jedyną wartą uwagi wersję – Black Edition. Oczywiście każdy GT-R składany jest ręcznie, tak jak przystało na samochód z klasą, a wersja na rynek europejski ma kierownicę po właściwej dla nas stronie.

Niestety, nic nie jest doskonałe, tak jak elektronika w tym samochodzie. Po kilkunastu użyciach kontroli startu – aby pokazać właścicielowi Porsche, gdzie jest jego miejsce w szeregu – najnormalniej w świecie odmówi współpracy i konieczna będzie jej naprawa. Idę o zakład, że w Polsce nie ma wyspecjalizowanych mechaników Nissana, mimo, że ruszyła już oficjalnie dystrybucja, która na razie ogranicza się do składania zamówień. Wyjście z takiej sytuacji? Powstrzymanie złych zapędów, co jednak nie oznacza, że tego samochodu nie warto kupować.

Co prawda jest brzydki od samego początku istnienia, elektronika jest w nim wadliwa i zamówić go można, tylko w dwóch miejscach w Polsce. Ale na litość, który samochód w takiej cenie będzie lepszy niż Porsche pod każdym względem? Sam gdybym miał odpowiednią ilość gotówki i doświadczenia za kierownicą, złożyłbym zamówienie na GT-Ra i nie postawiłbym go w garażu i czyścił go trzy razy dziennie. Najnormalniej w świecie jeździłbym nim do pracy i traktował jako normalny samochód użytkowy. Prawie, bo na całe szczęście nie pojedziesz nim na zakupy.

Thx for reading, take care.

Copyright © Michał Raven. Kopiowanie oraz rozpowszechnianie powyższego tekstu bez zgody właściciela, zabronione pod groźbą wstąpienia na drogę prawną.

PS. Wpis pochodzi z mojego bloga, dlatego wstęp nijak pasuje do MorePetrol. Ale komu chciałoby się pisać cokolwiek w sobotę po 10 rano?

Reklamy

Zobacz okrążenie Nissana GT-R po Nordschleife

Porsche bardzo nie lubi Nissana GT-R za to, że jest szybsze od ich 911 Turbo. Pech chce, że w kwietniu GT-R poprawił swój rekord przejazdu, pokonując jedno okrążenie w czasie 7:26,7. Zapis z tego okrążenia znajdziecie poniżej. Trzeba przyznać, że to ładny przejazd. Porsche ma nad czym myśleć.

Kundel z ChRL-u

Chiny samochód2

Chiny. Wielki kraj, wielkich…podróbek. Już zdążyliśmy się przyzwyczaić do podróbek sprzętu elektronicznego, ubrań, zabawek a nawet samochodów. Hondopodobne suvy czy limuzyny a’la BMW nie są już zaskoczeniem. Wiemy, jakiej są jakości, gdyż każdy atak na rynek europejski kończy się na EuroNCAP. Wyroby samochodopodobne są mniej bezpieczne niż poczciwy maluch podzielony przez trabanta. Auta są tak niebezpieczne, że nawet w Rosji zakazano ich dystrybucji. Tym razem „kreatorzy” zza Wielkiego Muru postanowili skopiować coś iście sportowego. A że dla każdego coś miłego, postanowili zbudować pojazd przypominający wszystko, co ciekawe, godne pożądania ( oprócz Monici Bellucci) i szybkie. Co ciekawe, auto zawiera elementy przypominające Ferrari F430, jego śmiertelnego wroga Audi R8 ( pamiętna reklama). To nie jest koniec połączenia nieprzyjaciół – GT-R i Porsche też nie przepadają za sobą; a są widoczne w tej konstrukcji. Gdyby tego było mało pod maskę ma trafić chińska hybryda, a to nie nabawia entuzjazmem. Tong Jian S11 ma posiadać napęd na obie ośki. Jak dla mnie, mogłoby mieć i napęd na tylko jedno tylne koło, bo i tak znając życie po uderzeniu w krawężnik kierowca odczuje jakby walną w Ikarusa…