• Kalendarz

    Sierpień 2019
    Pon W Śr Czw Pt S N
    « Czer    
     1234
    567891011
    12131415161718
    19202122232425
    262728293031  
  • Liczba gości

    • 263 043 wejść
  • Najpopularniejsze wpisy

  • Reklamy

Tuning: Diabelnie szybkie Ferrari

edo-ferrari-enzo-xx-evolution-1

Czy można ulepszyć doskonałość? Pytanie, które często pada gdy dotyczy supersamochodów. Bo teoretycznie, każdy następca powiedzmy: F40, Diablo, XKR’a ma bardzo trudne zadanie. Nawet jeśli pracuje nad nim sztab ludzi, który można porównać z ilością ochotników zaangażowanych w kampanię wyborczą Obamy mają przed sobą misję godną Agenta 007. Lecz gdy grupa entuzjastów diabelnie szybkich maszyn postanawia „wycisnąć” z nich jeszcze więcej efekt powinien być… hm… efektywny. Takiej misji podjęła się firma EDO. Zadanie było wbrew pozorom nie aż tak proste. Nie chodził o podkręcenie możliwości jakiegoś Golfa, Civic’a czy Mazdy. Stawką było Ferrari. Ale nie też jakieś zwykłe, jeśli o samochodzie z Maranello można tak powiedzieć. Za cel postawiono sobie przyśpieszyć Enzo. Misja godna porównania z dwunastoma pracami Heraklesa. Ale chłopcy z EDO postanowili sprostać zadaniu. Zmienili serce pojazdu. Silnik rozwiercono, wymieniono walki rozrządu, sprzęgło oraz układ dolotowe. W sumie silnik urósł o trzy dziesiąte litra i zyskał 180 koni mechanicznych. Aha, Enzo także poddano terapii odchudzającej – superauto straciło 100 kilogramów. Końcowa diagnoza wykazała – prędkość maksymalna w granicach 390 kilometrów na godzinę, a wskazówka prędkościomierza odległość od 0 do pierwszej setki pokonuje w 3.2 sekundy.

Reklamy

Ferrari bardziej sportowe?

Trzeba przyznać rację Włochom, że nigdy nie pozwolą się ci nudzić. Nawet posiadając samochód jednej z najwspanialszych marek świata, jakim jest Ferrari nie ominie cię możliwość fabrycznego tuningu. Posiadacze włoskich aut z oznaczeniem 599 mogą przemienić swoje „zwykłe” Ferrari w coś ciekawszego. Mając do wyboru dwa zestawy możemy zadecydować czy wydamy tylko 21 tysięcy czy szarpniemy się na 23 tysiące Euro.

Pierwszy zestaw upodobni nasz pojazd do limitowanej serii HGTE zawiera obniżone i utwardzone zawieszenie, bardziej wytrzymałe opony i nowy układ wydechowy. W droższym pakiecie otrzymamy nową skrzynię biegów wzorowaną na stosowanych w F1. Wszystkie wersje zostaną upiększone nowym design grilla i polerowanym znaczkiem Ferrari.

Zniszczyć 599 GTB

ferrari-599-lapo-11

Motoryzacja, jak każda dziedzina ma swoje ciemne strony. Wieśniaczenie samochodów jest faktem, który można zaobserwować. Na co dzień widzimy biedne Golfy, których właściciele są pokarani przez los, bowiem muszą zaszpachlować swoje auto. Poczciwy samochód, swoją drogą w swoich czasach nienajgorszy, teraz wraz z innymi tjunowanymi Calibrami stał się symbolem bezguścia. Osobiście patrząc na premiery nowego Scirocco czy BMW 3 mam przed oczami następującą scenę: za jakieś dziesięć czy piętnaście lat młody dzieciak w sportowym wdzianku dostaje niewielką kwotę na pierwszy samochód i kupuje coś, co teraz może nie należy do kanonu piękna, ale jest co najmniej fajne. Potem idzie do babci/dziadka albo po prostu do rodziców i wyblaguje o jeszcze tysiąc aby fura nie była „syfiasta”, a i żeby mógł bez siary podjechać po swoją pannę. I zaczyna się to, o czym jest wyżej. I jakże nie żałować tych aut? Na początku są wyznacznikiem prestiżu, czy sportowego zacięcia a po latach… szkoda gadać. Jeśli dotyka to kilkuletnich/kilkunastoletnich aut codziennych można to jeszcze przeboleć. Jednak nie można tego powiedzieć o współczesnych superautach. I tutaj nie obchodzi mnie że ten samochód powstał na życzenie Lapo Alkanna. Zepsuć, skrzywdzić, ba! ZBESZCZEŚCIĆ Ferrari 599 to niewybaczalne. Bladoniebieskie, z czarnych dachem, a wewnątrz wykończone jeansem to tak jakby pokazać zdjęcie najwyższych władz na posiedzeniu tylko w stringach. Zrozumiałbym, gdyby to tyczyło Corvetty, bo jest amerykańska. Przyjąłbym to beż zarzutu, gdyby to uczyniono w Veyronie, bo jeans wynaleźli Francuzi. Ale nie mogę patrzeć na jedno z najbardziej szlachetnych czterokołowców świat gdy jest przerobione na wzór pluszowego Trabanta, czy innego dziwadła. Możecie się ze mną nie zgodzić ale moim zdaniem już lepiej kupić i zaszpachlować jakiś dziesięcioletni samochód zza Odry.

Roznegliżowany Brytyjczyk w Kalifornii

range-rover-convertible-2

Najważniejsza jest wizja. Jeśli coś zaplanujemy, to połowa drogi za nami. Przeróbka samochodów na wersje bez dachu jest w cenie. Coraz więcej producentów odtwarza modele w wersji cabrio/roadster. Jednak nie tylko projektanci dużych koncernów mogą się pobawić przy przeróbce aut. Kalifornijskie Newport Convertible Engineering pozbawiło Range Rovera dachu. W samochodzie zmieniono ramy drzwi oraz dodano pałąk chroniącym w razie wywrotki. Najciekawszym elementem jest lekki, miękki dach. Czyżby zbudowano idealny pojazd do lansu na plażach?

range-rover-convertible-8range-rover-convertible-9

Wierzchem na mustangu

ford mustang goly

Masz rozrysowany plan. Przystępujesz do dzieła. Kupujesz samochód. Wiesz dobrze, że tylko tracisz pieniądze, bo i tak go wybebeszysz. Kupujesz „nowy” silnik, skrzynię biegów, zawieszenie, układ kierowniczy, ogólnie wszystko. Przystępujesz do pracy. Po kilku/kilkunastu tygodniach/miesiącach masz zabawkę swoich marzeń. Ale ciągle nie możesz odżałować kasy przeznaczonej na zakup tamtego nowego, całego auta.  Właśnie dla takich pasjonatów (a raczej teamów) Ford przeznaczył Mustanga. Za kilka tysięcy USD otrzymamy świeżutką, pachnącą farbą karoserię. O wszystko inne troszczy się klient. Czy zechce przerobić dzikiego konia na łykacza ¼ mili, czy monster car, to obojętne. W ramach bycia dobrym wujkiem, Ford może dorzucić specjalistyczne rodzaje wnętrza do szkieletu, spełniające konkretne specyfikacje do sportów motorowych. Aha, niestety, nie każdy będzie mógł nabyć wybebeszonego Mustanga – karoseria nie posiada numerów seryjnych, więc tylko teamy sportowe mogą go zakupić (teoretycznie).