Kolejne R od Volkswagena

VW-Golf-R-270HP-1

Volkswagen od dłuższego czasu prezentuje nam usportowione wersje popularnego Golfa. Czy mamy do czynienia ze „zwykłym” GTI, GTD, czy ciekawszymi wariantami pokroju G60 czy VR6 zawsze celem producenta było wzbudzenie emocji w odbiorcy popularnego auta. Razem z kolejną, szóstą już generacją przyszedł czas na rasowy pomruk spod maski. Nowa propozycja VW nie odstraszy wyglądem, jednak osiągami będzie mogła zawstydzić większe i droższe auta. Najnowsza odsłona oznaczona literką R, dysponuje jednostką benzynową w układzie V o pojemności 3.2, która rozwija moc sięgającą 270 koni mechanicznych. Prędkość maksymalna jest ograniczona klasycznie do 250 kilometrów, a przyśpieszenie będzie wciskało w fotel. Pierwsza setka pojawi się na zegarach już po pięciu i pół sekundzie. Aby auto było łatwiejsze w prowadzeniu zastosowano napęd na obie osie oraz nowy układ hamulcowy. Golf R poruszać się będzie na 18 calowych kołach, możliwe jednak jest zamówienie większych dziewiętnastek. Zapowiada się interesującą, prawda? Mam nadzieję że nie podzieli losu swoich poprzedników sprzed dwóch dekad…

Reklamy

Przyszłość: VW Golf CC

vw-logo-big

Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy słyszałeś Volkswagen Golf miałeś przed oczami tylko hackback’a ewentualnie sedana Jetta.  Teraz mówiąc o Golfie widzisz też Skodę Octavia, Audi A3/TT, Seata Leona, oraz kilka samochodów samego producenta z Volksburgu – Tiguan, Eos, New Betele (bazujący na IV generacji). Także w Chinach produkowany jest bazujący na golfie II Seat Toledo pierwszej generacji. Tak więc, kompaktowy pojazd  z Niemiec jest wielce popularny. Gdyby była jeszcze jakiś nisza, w którą auto segmentu C mogło się wpasować to konstruktorzy spod znaku VW na pewno by ją znaleźli i zapełnili. Jak donosi prasa, trwają prace nad nową wersją Golfa – tym razem będzie to auto z oznaczeniem CC. Prawdopodobnie pojawi się wraz z następną, już siódmą generacją popularnego kompaktu i konkurować ma z najnowszym dzieckiem Mercedesa – modelem BLS, a także BMW serii 1.

Nowy, stary Cee’d

Koreańska motoryzacja w ostatnich latach rozwinęła się w stopniu niesamowitym. Jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych pojazdy te przypominały wyroby samochodopodobne, nieco lepsze od obecnych chińskich wynalazków. Jednak od momentu, gdy ujrzałem KIA Cee’d wiedziałem, że jest to już (moim zdaniem) godny konkurent dla Focusa, czy Golfa. Ogólnie nie będę zbyt obiektywny, gdyż podoba mi się to auto. Wnętrze jest niezłe, a silniki w nie mają anemii. Popularność auta jest dość duża, gdyż policja wymienia swoją flotę na właśnie cee’dy, a osobiście zaobserwowałem te auta jako taksówki. Jednak od premiery auta minęło już trochę czasu, więc Koreańczycy postanowili odświeżyć swojego kompakta. Facelifting w znacznym stopniu objął przednią część Cee’da. Zauważyć można nowy grill, maskę, reflektory oraz co cieszy oko – kierunkowskazy w lusterkach bocznych. Nowy wygląd ma upodobnić auto do pozostałych modeli firmy.2010-kia-ceed-4

Zniszczyć 599 GTB

ferrari-599-lapo-11

Motoryzacja, jak każda dziedzina ma swoje ciemne strony. Wieśniaczenie samochodów jest faktem, który można zaobserwować. Na co dzień widzimy biedne Golfy, których właściciele są pokarani przez los, bowiem muszą zaszpachlować swoje auto. Poczciwy samochód, swoją drogą w swoich czasach nienajgorszy, teraz wraz z innymi tjunowanymi Calibrami stał się symbolem bezguścia. Osobiście patrząc na premiery nowego Scirocco czy BMW 3 mam przed oczami następującą scenę: za jakieś dziesięć czy piętnaście lat młody dzieciak w sportowym wdzianku dostaje niewielką kwotę na pierwszy samochód i kupuje coś, co teraz może nie należy do kanonu piękna, ale jest co najmniej fajne. Potem idzie do babci/dziadka albo po prostu do rodziców i wyblaguje o jeszcze tysiąc aby fura nie była „syfiasta”, a i żeby mógł bez siary podjechać po swoją pannę. I zaczyna się to, o czym jest wyżej. I jakże nie żałować tych aut? Na początku są wyznacznikiem prestiżu, czy sportowego zacięcia a po latach… szkoda gadać. Jeśli dotyka to kilkuletnich/kilkunastoletnich aut codziennych można to jeszcze przeboleć. Jednak nie można tego powiedzieć o współczesnych superautach. I tutaj nie obchodzi mnie że ten samochód powstał na życzenie Lapo Alkanna. Zepsuć, skrzywdzić, ba! ZBESZCZEŚCIĆ Ferrari 599 to niewybaczalne. Bladoniebieskie, z czarnych dachem, a wewnątrz wykończone jeansem to tak jakby pokazać zdjęcie najwyższych władz na posiedzeniu tylko w stringach. Zrozumiałbym, gdyby to tyczyło Corvetty, bo jest amerykańska. Przyjąłbym to beż zarzutu, gdyby to uczyniono w Veyronie, bo jeans wynaleźli Francuzi. Ale nie mogę patrzeć na jedno z najbardziej szlachetnych czterokołowców świat gdy jest przerobione na wzór pluszowego Trabanta, czy innego dziwadła. Możecie się ze mną nie zgodzić ale moim zdaniem już lepiej kupić i zaszpachlować jakiś dziesięcioletni samochód zza Odry.

Przydługie dywagacje autora….

Downsizing. Słowo to magicznie powraca. Może nie magicznie ale jakoś mimo wszystko przypomina bumerang. A my, jako odbiorcy tego co wielcy producenci rzucą nam łaskawie śledzimy doniesienia dotyczące zmniejszania. Jeszcze niedawno wydawało się nam, że jesteśmy skazani na gigantyzm. Przy premierze Volkswagena Polo wszyscy popadli w zachwyt/popłoch że osiągnął on rozmiary Golfa, tyle że pierwszej generacji. Albo fakt, który zaobserwowałem dziś na ulicy. Mimo dość obfitej ulewy pewna młoda kobieta sprawnie prowadząc przerośnięte Audi Q7 i siedząc jakieś 80/90 centymetrów nad zatłoczoną (korkami) ulicą, jak gdyby nigdy nic kontynnuowała mejkap,  mimo że zapaliło się zielone światło i ruszyła dopiero po popędzeniu jej przez jakiegoś dziadka w leciwym fiacie uno. Duże samochody jednak nie będą stanowić częstego widoku na naszych ulicach. Dominację zaznaczają coraz  popularniejsze małe auta, czy z racji że są bardziej ECO, czy po prostu z powodu niższej ceny. Downsizing nie dotyczy tylko silników, najczęściej uturbionych 1.4. Gdybym kilka lat temu powiedział że w miarę luksusowy i niewątpliwie duży samochód jakim jest Skoda Superb będzie miała pod maską silnik o tej samej pojemności co niegdyś 60- konna Astra, którą można było sprawnie wyprzedzić polonezem „Borewiczem” zostałbym uznany co najmniej za mało szkodliwego wariata.

opel-astra-I

Dziś nikogo się dziwi fakt, że Porsche, czy Lamborghini chcą mieć bardziej czyste i ekologiczne silniki. Jednak tak jak w przypadku Porszaka może zmienić to piękny, klasyczny dźwięk sześciocylindrowego boxera na coś podobnego, ale beż tej nutki historycznej. Nie znajduje to u mnie aprobaty. Komu szkodzi ta 1/5 energii uwalnianej do środowiska? Czy samochodów marki Porsche 911 jest tyle co Yarisów, czy Golfów? Zdecydowanie nie. Krocząc dalej ścieżką downsizingu można zauważyć że chociażby Rolls-Royce  postanawia wprowadzić do produkcji ostatni model koncepcyjny. Ghost czy jak wolimy go nazywać 200EX ma być czymś pomiędzy „powszednim” BMW 7, a bajecznym, jakby wyczarowanym, bajkowym Roysem Phantomem.

Rolls Royce 200EX Ghost

Nawet w sieci pojawił się konfigurator w którym możemy stworzyć własną, wymarzoną limuzynę. Pytanie brzmi: po co? Jeśli stać cię na Roysa, to tym bardziej możesz wysłać kogoś do salonu, fabryki, dyrektora R-R aby przyniósł ci polakierowane próbki metalu, czy skóry do wnętrza auta. Uważam , że brytyjski producent jest na tyle ekskluzywny, że nie musi się zniżać do poziomu Audi, BMW czy Hondy. Jednak robi to ponieważ moim zdaniem  są naciski ze strony niemieckich właścicieli. Co więcej, nie będę zdziwiony gdy na przykład w przyszłym roku do Ghost’a zostanie wprowadzona jednostka hybrydowa. Bo jakże tak światły producent nie będzie miał ekologicznego modelu. A wszak, nie do pojęcia byłby Phantom z jednostką powiedzmy półelektryczną. Rolls-Royce musi się liczyć z BMW, która posiada prawa do marki, co jest widoczne w planach wypuszczenia uroczego maleństwa Mini w specjalnej edycji desygnowanej dwiema wielkimi literami „R”.

mini_rolls_royce_edition

Jeśli nawet w Mini poczujemy się jak w autach, którymi zachwycali się wszyscy, nie wyłączając Lenina (który aż do śmierci przemieszczał się tylko w ostatnim znakiem kapitalizmu w Rosji) to downsizing jest bardziej groźny niż pożyteczny.

…jak dzieci z Bullerbyn…

Saab 9-5Auta produkowane długo zasługują na szacunek. Tym bardziej, jeśli auto jest dobre. Jednym z takich samochodów jest SAAB 9-5. Obecna generacja jest na rynku od dawien dawna. Produkowany od 1998 roku doczekał się wprawdzie faceliftingu, ale nie porównując,  ówczesny VW Golf doczekał się już dwóch następcówJego oficjalny pokaz nastąpi na Frankfurt Motor Show już w wrześniu. Podobnie jak poprzednik, auto będzie bazować na płycie podłogowej koncernu GM – Epsilon 2.W niedługim czasie po premierze sedana można będzie się spodziewać następcy SportCombi. Ta wersja zadebiutuje na wiosnę 2010 roku. Producent ujawnił szczegóły dotyczące nowego 9-5. Samochód, w zależności od wersji ma posiadać zawieszenie Standard albo Premium, a nawet system czterech kół skrętnych.. Szeroki wachlarz jednostek napędowych zadowoli wielu klientów.

Mała moc, średnie auto

Audi-A3_Sportback

Nowe pojazdy muszą być ekologiczne. Normy emisji C02 i inne tego typy informacje zaśmiecają broszury informacyjne, a nawet reklamy. Czy zwykły Kowalski/Smith/Johnson/etc. musi wiedzieć ile jakiego paskudztwa produkuje jego auto? Ja uważam że nie. Dla posiadacza pojazdu ważne jest natomiast ile jego samochód potrzebuje paliwa aby przebyć 20/30/100/150 kilometrów. Oczywiście zależy nam na podróży najmniejszym kosztem. Aby zaspokoić i fanów lasów i panów oszczędnych Audi do swojego kompaktu wprowadza silniczek 1.6 TDI. Jednostka jest dobrze znana z mniejszym modeli koncernu VW. Występuje ona w niewielkim Polo w wariancie 90-konnym. Motor zarówno w tej jak i mocniejszej o 15KM będzie zasilał Audi A3. Słabsza wersja nie jest dynamiczna: setkę osiągniemy po niemalże 13 sekundach, a prędkość maksymalna wynosi zaledwie 180km/h. Niewątpliwą zaletą jest niewielkie spalanie w okolicach 4,5l/100km. Co ciekawe pojazdy 105 konne potrzebują o 0,4 litra paliwa mniej na każde 100 kilometrów. Auto jest bardziej żwawe – przyśpiesza o 1,5 sek. szybciej. Emisja (BRRRRR) CO2 wynosi odpowiednio 118g i 109g.